Po pracy wyskoczyłem do Łagiewnik pośmigać. Typowo wyżyć się w tereni. Trochę podjazdów, trochę zjazdów. Przyjemny ciepły wieczór. W lesie pełno liści więc kolorów od groma. Jeszcze przed wyjście zrobiłem dalszą część rewolucji czyli w końcu wieszak na rower jest 🙂 A tak było w lesie:i tak: a mój kot relaksuje się tak:
Kategoria: bikestats
Do pracy rowerem# #140
W zasadzie też nie pamiętam… po pracy do casto robić rewolucję w domu 😉
Do pracy rowerem# #139
Nie pamiętam co robiłem tego dnia :/ chyba pojechałem do Manu na chwilę.
Tum bije się z górą św. Małgorzaty i ból dupy przez Włochy
Kierunek Modlno, Gięczno, okolice Piątku by dojechać do góry św. Małgorzaty i zrobić sobie popas. Energetyk plus pyszne ciacho żony Jja. Jak już zjedliśmy ruszyliśmy na Tum. Dupa mnie boli… Selle Italia siodło nie należy do najbardziej komfortowych. Dupa zaczyna mnie na… po 50km. Nie wiem może to kwestia przyzwyczajenia. Bo rozmiarowo jest ok. Parę […]
Do pracy rowerem# #138
Standard do pracy. A potem mix sauny z basenem. Love it 😀
Do pracy rowerem# #137
Chwila odpoczynku. Z wieczora wziąłem się za odkręcanie korby. Niestety klucz do suportu pasuje ale z jednej strony z drugiej muszę podjechać do jakiegoś serwisu. Podjechałem do Pixona sprawdzić czy ma inny klucz. Niestety ma taki sam. Strasznie zimno było tego wieczora. Zmarzłem. Podjechałem jeszcze do znajomków na ośkę i szybko do domu.
Do pracy rowerem# #136 + Łagiewniki
Standard do pracy. Potem chwila na Piłsudskiego a jazda do Włókniarzy. Na kole kuriera ale chyba chłopak był już zmęczony. Więc pocisnąłem dalej do domu. Szybka zmiana rowerów i do Łagiewnik na GT trochę się nacieszyć (10,91km) niestety/stety musiałem jechać do rodziców.
Do pracy rowerem# #135
Najpierw do pracy. Potem umówiłem się z Doktorem na naprawę jego kompa. Powrót z Dąbrowy bardzo szybki, jeszcze zahaczyłem o paczkomat inPostu. Rewelacyjny patent!
Do pracy rowerem# #134
Do pracy samochodem, odwoziłem służbowy. Z pracy już tylko rowerem 🙂
Szybka godzinka.
Mimo, że niedziela to u mnie dzień dla narzeczonej to musiałem na chwilę wyskoczyć i się przejechać. Zaskar czekał 😉 I tak pojechałem swoją stałą treningową trasą. Cholera muszę potrenować…
